| Już na nikogo nie krzyczę. |
|
|
|
|
Na jego koncerty przychodzą całe rodziny. Kiedy Stachursky pojawia się na scenie, publiczność wstaje i zaczyna tańczyć. Na taką popularność pracował długo i mozolnie. Jest zaprzeczniem kapryśnej gwiazdy: poukładany, spokojny i, wbrew temu co śpiewa pokotny typ. Co w Pana ogrodzie robi piramida ? Skupia energie elektromagnetyczną. Dobrze działa na ludzi i otoczenie. Ta w ogrodzie jest najwieksza. W domu mam jeszcze pięć mniejszych piramid. A z czego jest zbudowana? Jest to konstrukcja z nierdzewnej stali, bez ścian. Odkąd ją mamy, przestała mnie bolec głowa i bardzo złagodniałem. Już na nikogo nie krzyczę (śmiech). Gdzie można kupić takie cudo, chyba nie w sklepie? Pojechałem do Niemiec, do Instytutu Kyborg, aby dowiedzieć się czegoś wiecej o piramidach. Do domu wróciłem z dwumetrową i wcale nie tanią piramidą. Potrzebowałem wtedy koniecznie jakichś zmian w życiu. Kupił Pan piramide i nagle wszystko się zmieniło? Nie wszystko , ale bardzo dużo. Jacek Stachursky prezentowany jest w ogólnopolskich stacjach radiowych. Kiedyś wydawało się to wręcz niemożliwe. Amulety, które Pan nosi, też odmieniły Pana lis ? Dzięki nim pokazałem, że sukces można odnieść po czterdziestce. Przygotowano je specjalnie dla mnie. Takie same ma moja żona i syn. Żona nie wolałaby pięknej kolii ? Te amulety wywołują równie duże zainteresowanie, jak piękna biżuteria. Jeśli się o nie dba, naprawdę robią wrzżenie. Nie są banalne, dla mnie wręcz cenniejsze niż najpiękniejsza kolia. Co pomaga Panu tworzyć tyle przebojów ? Nie amulety. Tutaj pomaga mi coś innego (śmiech). Chce Pan powiedzieć, że największe hity powstawały nie na trzeźwo? Mój teść z wina robi koniak i jest to najlepszy trunek na świecie. Po dwóch małych kieliszkach dobrze się tworzy. Wiem jakim jest Pan artystą, ale nie wiem jakim człowiekiem. Wesołym, chłonącym wiedzę. Bardzo lubię grać w pokera. W internecie, bo tak jest bezpiecznie. Uwielbiam też jeździć razem z synem quadami po lesie. Jaka jest rola kobiet w Pana życiu? Jest tylko jedna kobieta, Iwona, która od 11 lat jest moją żoną. W sylwestra obchidzimy kolejną rocznice ślubu. O tym dniu nie da się zapomnieć i nie da się nie świetować. Pana życie to bakja ? Nie, są lepsze i gorsze dni, ale razem jesteśmy szczęśliwi. Fanki nie zakłocają tego szczęscia? Już nie. Fanki lubią moje piosenki, a przy okazji także mnie.Na początku żonę to trochę drażniło, ale teraz powinna się czuć absolutnie bezpiecznia. Wierzę, że tak własnie jest. Nasze małżeństwo obroniło się przed wszelkimi zakłóceniami. autor: Paulina Pawlak "Świat i Ludzie" nr 39 (2) 28-09-2009 |
| « poprzedni artykuł |
|---|






