| Sprawiłem żonie wielki zawód |
|
|
|
|
Sprawiłem żonie wielki zawód. Zrezygnował z tanecznego show, choć miał szansę na zdobycie Kryształowej Kuli. Bo jego fani kochają go i nie poskąpiliby w SMS-ów. A jest za co podziwiać Stachursky'ego. Żadna dyskoteka nie odbywa się bez jego piosenek. Tak było nawet wtedy, gdy krytycy muzyczni nie zostawiali na nim suchej nitki. Co tak naprawdę się stało? Dlaczego zrezygnował pan z „Tańca z gwiazdami”? Podczas pierwszego występu skręciłem nogę. Zdarzało mi się to już podczas treningów i moje nogi wielokrotnie okładane były lodem. Bolało mnie, ale myślałem, że dam radę. Że to tylko tak na początku, a później przejdzie. Chciał pan być bohaterem? Nie myślałem takimi kategoriami. Chciałem sie po prostu dobrze bawić. Jednak obciążenie stóp było ogromne. Chyba przedobrzyłem, przeforsowałem i stało się. Tydzień przed programem już nie trenowałem. Chciałem, by moje nogi sie zregenerowały. A mimo to lewa w końcu odmówiła posłuszeństwa... No i zawiodłem żonę. Dlaczego pan tak uważa? Bo obiecywałam Iwonie nauczyć się tańczyć i nie udało mi się dotrzymać słowa. Ale kiedy będę już zdrowy chciałbym wrócić na parkiet i nauczyć się samby. A teraz czeka pana zabieg? Prawdopodobnie tak. Jednak cały czas czekan na decyzje lekarzy, która zapadnie dopiero za kilka dni. Zabieg jest niezbędny, by dalej zarabiać pieniądze? Dla pieniędzy tez wykonuje wszystko to, co czasem bywa bardzo uciążliwe (śmiech). Co pan ma na myśli? Obciążenia koncertowe, estradowe, wszystkie realizacje programów i reklamówek. Wszystkie działania, które wymagają poświęcenia i czasu. Za co pobieram honoraria. A samej muzyki nie robię dla pieniędzy. Pieniądze nie są dla mnie najważniejsze z prostego powodu. Jakiego? Takiego, że je mam. A „Taniec z gwiazdami” był dla pieniędzy ? Nie, ponieważ ten program nie jest bardzo szczodry. Dlatego nie sądzę, aby ludzie przychodzili tam dla pieniędzy. Raczej jest to kwestia indywidualnych potrzeb. A Pan swoje zaspokoił? Nie, ale najważniejsze, że zasmakowałem tego, czym jest taniec. Dotychczas nie miałem pojęcia o sztywnej ramie, np. Unoszeniu i opadaniu w walcu angielskim. To, czego się nauczyłem jest zaprzeczaniem wszystkiego, co do tej pory robiłem w tańcu. Myślę, że ten kto wymyślił taniec angielski był jakimś obrażonym typem. A może zrezygnował pan bo żona jest zazdrosna? (śmiech) Tak naprawdę, oboje jesteśmy o siebie zazdrośni, ale staram się nie dawać żonie powodów do zazdrości. A piszczące fanki pewnie wciąż są dla żony solą w oku? Przyzwyczaiła się do tego. Ale my w ogóle nie lubimy się rozstawać. I jeśli jest taka możliwość, Iwona zawsze i wszędzie mi towarzyszy.
Beata Celej. Źródło: Świat & Ludzie nr 38(53) Data wydania : 20 września 2007
|
| następny artykuł » |
|---|






