| Sława i pieniądze |
|
|
|
| onet.pl | |||||||
Strona 2 z 5 ...ciąg dalszy Przez lata kariery przedstawiano Cię jako artystę sceny pop i dance. Na płycie "Trwam" owszem jest trochę popu, dance'owych piosenek znalazłbym dwie, ale reszta balansuje na granicy popu i rocka, a w niektórych momentach ewidentnie tego rocka grasz, choćby w utworze "Skazany na życie". Czy któraś z tych stylistyk jest Ci najbliższa, czy wolisz je mieszać? Pomijając fakt, że Twój tata, muzyk jazzowy, zapewne chciał, żebyś grał jazz... No chciał, żebym grał na saksofonie, który niewątpliwie obu nam kojarzył się jazzem. Zresztą zawsze, nie ma co ukrywać, on miał hopla na punkcie samego saksofonu i ludzi, którzy na nim grali. Ja, tak jak powiedziałeś, wolę mieszać. Szukam odpowiedniego gatunku do przekazania emocji w piosence, którą stworzyłem, współtworzyłem lub którą zapożyczyłem sobie od innego wykonawcy. Po prostu, automatycznie, naturalnie wyczuwam, w jakim gatunku ta kompozycja zabrzmiałaby najlepiej, i wykorzystuję ten gatunek. To, że na mojej płycie pojawia się mieszanina komercyjnych gatunków muzycznych, w których najlepiej się czuję, jedynie potwierdza te słowa. To najnowsze czy najnowocześniejsze oblicze polskiej muzyki rozrywkowej, ale komercyjnej, której zadanie polega na dostarczaniu przebojów, bawieniu ludzi, tworzeniu pewnych momentów zadumy i, przede wszystkim, na towarzyszeniu ludziom w ich życiu osobistym. A najlepiej w najlepszych jego momentach. Tak postrzegam moje zadanie jako artysty i jako twórcy. A jaka muzyka towarzyszy Tobie w Twoim życiu osobistym? Teraz Smashing Pumpkins. Thin Lizzy i Smashing Pumpkins. Thin Lizzy od samego początku. Był to pierwszy zespół rockowy, który mnie zafascynował. Notabene w styczniu będzie rocznica śmierci Phila Lynotta. Moim marzeniem jest zrealizowanie projektu pod tytułem "10 najpiękniejszych utworów Thin Lizzy". W moim wykonaniu i najlepiej z polskimi tekstami. Pewnie jest to marzenie ściętej głowy, ale who knows [śmiech]? Ostatnio sięgnąłem po "The Best Of Thin Lizzy". Naprawdę różni wykonawcy towarzyszą mi w życiu osobistym. Gdyby nie to, że jesteś bardzo zajętym człowiekiem, to miałbyś szansę zrealizować to marzenie z wyjątkowej okazji. 26 stycznia będziesz obchodzić 40. urodziny. Oh my god [śmiech]! Muzyka Thin Lizzy chyba jakoś... tak, wewnętrznie odczuwam, że jest ona najbardziej zbliżona harmonicznie do tego, co mi osobiście odpowiada. Stylistyka i sposób aranżacji gitar i ta naturalność, oryginalność właściwie bardziej deklamującego melodycznie niż śpiewającego wokalisty Phila Lynotta. Krótko mówiąc, dla mnie jest to po prostu siwy dym. A jest jakiś prezent, który chciałbyś otrzymać 26 stycznia 2006 roku? Tak, wydruk strony "Billboardu", gdzie jestem na co najmniej 10. miejscu [śmiech]. No byłoby to wydarzenie na skalę nie tylko ogólnopolską. Jeśli na 40. urodziny się nie uda, to może na 41. [śmiech]. Wracając do spraw poważnych. Płyta "Trwam" powstawała w kilku studiach nagraniowych i również w kilku była miksowana. To logistycznie jest dość trudne. Czemu wybierasz taką metodę pracy? Nie możesz znaleźć jednego, dwóch miejsc w Polsce, w których możesz przeprowadzić produkcję od początku do końca? Doskonałe pytanie zadałeś, bo właśnie wczoraj czy przedwczoraj spotkaliśmy się z człowiekiem, który jest moim nadwornym logistykiem produkcyjnym, współprodukuje płyty, odpowiada za warstwę aranżacyjną i quasi-produkcyjną - Danielem Maczurą, i ten problem został już u nas definitywnie rozwiązany. Posiadamy wreszcie własne studio nagraniowe, w którym będziemy realizować wszystko od początku do końca. Tylko ostatnią fazę, matering, będziemy zlecać za granicą. Wcześniej rzeczywiście od strony logistycznej było to utrudnione, ale nie niemożliwe. Główny powód był taki, że za granicą wciąż udaje się nam uzyskać o wiele bardziej satysfakcjonujące nas brzmienie. Poza tym za granicą pracuje się nam lepiej, szybciej, sprawniej, nie marnuje się tam czasu. A u nas w Polsce nie potrafimy zaakceptować pewnego rodzaju obowiązkowości i solidności wśród partnerów. Nawet po tylu latach kariery i doświadczeń? Właśnie po tylu latach. Być może za dobrze się z nimi [producentami - przyp. red.] znamy na stopie towarzyskiej [śmiech]. |
|||||||
| « poprzedni artykuł |
|---|






