Kiedyś przyznanie się do słuchania muzyki Stachursky'ego było... wstydliwe. Ale sam artysta udowadnia, że jego płyty są naprawdę dobre. Niedawno wydał kolejny świetny album.
Kilka lat temu ktoś uznał, że muzyka Stachursky'ego to disco polo. Wiele osób uwierzyło w to. Tymczasem ostatnie płyty Jacka Łaszczoka nie mają nic wspólnego z wyśmiewanym nurtem, a sam artysta zawsze powtarzał w wywiadach: "Wykonuję muzykę taneczną". Wydając poprzednią płytę, "1999" , Jacek udowodnił, że stawia przed sobą wysoką poprzeczkę. Na wspomnianym krążku znalazło się wiele wyjątkowo spokojnych numerów. Mimo to album rozszedł się w ponad 100 tys. nakładzie. Ale Stachursky'ego nadal trudno było zobaczyć w mediach. Nie pojawiał się w telewizji, nie udzielał wywiadów dla prasy, nie bywał na przyjęciach, bo jak się przyznał, w ogóle go nie zapraszano. Nie otrzymał też zasłużonego Fryderyka jako wykonawca muzyki dance, bo tę kategorię zlikwidowano! Jednak wszystko wskazuje na to, że najnowszy album Jacka, zatytułowany po prostu cyfrą "1", odmieni jego los. "Na temat mojej płyty słyszę jak najlepsze opinie. Ludzie są zaskoczeni. Mówią, że nie spodziewali się tak dobrego albumu", powiedział nam Jacek. "Kilka miesięcy temu wydaliśmy singiel 'Tak jak anioł', jednak dopiero piosenka 'Czuję i wiem' jest właściwym singlem promującym płytę '1'. Klip do tego utworu przypomina film fabularny. jest to też pierwszy wideoklip, w którym nie śpiewam", opowiedział nam artysta. "W moim teledysku zagrał również znany aktor Leon Niemczyk, i 17-letnia modelka Joasia. Zdjęcia trwały 48 godzin bez przerwy. Muszę przyznać, że byłem zmęczony długim oczekiwaniem na swoje sceny", dodał Jacek. "Zdjęcia realizowaliśmy w Krakowie, m.in. w dawnym budynku ambasady Stanów Zjednoczonych. Wcześniej chciałem zrobić klip z tragicznym zakończeniem, ale okazało się, że w telewizji nie mógłby być emitowany", zdradził nam Stachursky. Wkrótce artysta wybiera się do Laosu i Tajlandii. "W tych krajach koncertuje niewielu artystów, bo bardzo trudno jest tam otrzymać pozwolenie na występ. Ja zostałem zaproszony przez polską ambasadę. W Tajlandii dam jeden koncert, a w Laosie pięć. Wiem, że na tamtejszych listach pojawił się utwór "Gdy zapłaczesz". Prawdopodobnie zaśpiewam osiem piosenek - dwie po polsku, a resztę po angielsku. Mam też zaśpiewać refren piosenki w miejscowym języku. Uprzedzono mnie, że byłoby dobrze, gdybym się pomylił. Wtedy publiczność będzie zadowolona", śmieje się artysta. Jeśli karciany as, a właściwie "jedynka", która znalazła się na okładce albumu, przyniesie Jackowi szczęście, będziemy mieli polskiego artystę z szansą na międzynarodową karierę. BRAVO - 9/22 listopada 2000 |